blog o muzyce jazzowej, czyli

nu

In jazz, przemyślenia on Listopad 28, 2006 at 12:17

dziennikarze muzyczni mają często w zwyczaju wymyślać różne terminy na określenie pewnych nurtów w muzyce. jednym z takich określeń jest nu. mówi się na przykład o nu metalu, albo o nu jazzie. szczególnie ten drugi zawsze mnie interesował i ostatnio postanowiłem dowiedzieć się, czym jest.

otóż nu jazz to nic innego jak jazz połączony z elektroniką. niby już kiedyś dawno temu nawet wielki Miles (Davis, nie Davies) próbował takich eksperymentów, ale wtedy to się nazywało fusion (albo phusion). dziś nazywa się nu i jest nawet kilka zespołów, których muzykę tym terminem się określa (albo które same tak swoją muzykę określają). przesłuchałem kilka płyt, żeby wyrobić sobie osąd, ale sprawy zaszły nieco dalej i poza wyrobieniem sobie osądu naszły mnie też refleksje.

proszę Państwa, jazz zmierza chyba w złym kierunku. przestała to być muzyka taneczna (swing), rozrywkowa (bebop etc.), czy awangardowa (free). jazz zaczyna stawać się muzyką dla supermarketów. płyty nu jazzowców to często jakieś takie przyjemne poplumkiwania, dobre do słuchania w samochodzie (człowiek od razu czuje się pogodniej i mija mu ochota na rzucanie mięsem w stronę innych kierowców), przy jedzeniu obiadku, albo podczas robienia zakupów. właściwie poza Wibutee i polskim Pink Freud (no, może jeszcze Jaga Jazzist) wszyscy przesłuchani przeze mnie nu jazzowcy nadawali się właśnie do wymienionych wyżej zastosowań. nasuwa się w tym miejscu pytanie, czy taka jest przyszłość jazzu? czy w dobie coraz szybciej pędzącego świata ludzie będą mieli chęć tylko na milutkie plumkające melodyjki? goddamn!

%d bloggers like this: