blog o muzyce jazzowej, czyli

Kronos Quartet — Black Angels

In klasyka, recenzje on Luty 23, 2009 at 13:13

blackangels

O klasyce jeszcze nie było, więc pora najwyższa.

Jako, że sam jestem (niby)skrzypkiem, z muzyki klasycznej najchętniej słucham koncertów skrzypcowych, sonat i kwartetów. Nigdy specjalnie nie przepadałem za muzyką symfoniczną (no, może za wyjątkiem kilku symfonii Szostakowicza, ale to inna historia) ani za operami czy baletami, za to kwartety, tria i kwintety — jak najbardziej. Myślę, że to w dużej mierze kwestia większej styczności z muzyką kameralną, bo w orkiestrze symfonicznej nigdy nie grałem, a w kameralnych swoje odsiedziałem.

Płytę tę pożyczył mi pewien koneser muzyki klasycznej i jazzowej, znajomy moich rodziców, ładnych parę lat temu, gdy powiedziałem mu, że nie słyszałem nigdy o Kronos Quartet. Gość przejął się bardzo i nie mógł wyjść z szoku, że jak to — ja gram na skrzypcach i nie znam Kronosa? Pożyczył mi kilka swoich ulubionych płyt w wykonaniu wspomnianego zespołu, a wśród nich właśnie Black Angels, z zaznaczeniem, że to naprawdę dobre. Faktycznie, niezłe. Właściwie to lepiej niż niezłe, koniec końców Black Angels zagościło na mojej półce i jest bez wątpienia jednym z najważniejszych dla mnie albumów.

Płyta wypełniona jest samymi ponurymi utworami, a jej zawartość podzieliłbym na 3 części: mocną, średnią i bardzo mocną. Już wyjaśniam, o co chodzi. Album otwiera znana kompozycja George’a Crumba o wojnie w Wietnamie, tytułowe „Black Angels„. Trudno opisać, co się w tej kompozycji dzieje, sam przyznam, że przez długi czas nie byłem w stanie wysłuchać tego utworu, szczególnie początkowego „ataku elektrycznych owadów”. Crumb napisał kompozycję na „kwartet elektryczny” i choć Kronos wykonuje go na akustycznych instrumentach, wrażenie jest piorunujące. Do tego, gdy przeczyta się o różnych numerologicznych kruczkach, jakie „Black Angels” zawiera, i gdy złapie się szerszy kontekst, kompozycja naprawdę zapada na długo w pamięć.

Druga część albumu to utwory mniej znane, kompozycje Tallisa, Ivesa czy Istvana Marta (to taki węgierski kompozytor). Pewnie będę niesprawiedliwy, ale trochę wieje nudą w tej części płyty. Zanim jednak zaśniemy, Kronos Quartet nagrodzi nas kapitalnym wykonaniem VIII kwartetu smyczkowego Szostakowicza.

Kapitalnym to jest, moi mili, mało powiedziane. Z racji ogromnej a czystej miłości, jaką darzę tego radzieckiego kompozytora, słyszałem ów kwartet w bardzo wielu wykonaniach (nawet, o zgrozo, we własnym!). Nikt nie gra go tak kapitalnie, jak Kronos Quartet na płycie Black Angels właśnie. Pal diabli Crumba, Tallisa, Ivesa i Marta — jak dla mnie mogłoby ich na tym albumie nie być. Szostakowicz zmiata nas z powierzchni planety. Tempo w II części jest naprawdę zawrotne, uderzenia akordów w IV części potężne, a kantyleny sprawiają, że za każdym razem gdy słucham tego wykonania, ryczę jak bóbr. Jeśli nie jesteście miłośnikami muzyki klasycznej, kameralnej, nie lubicie kwartetów, albo po prostu nie przekonuje was nic, co napisałem do tej pory na temat tego albumu, powinniście go kupić choćby tylko po to, żeby posłuchać jak Kronos Quartet gra VIII kwartet. I gdy mówię, że powinniście, to znaczy, że naprawdę powinniście (ot, taki hermetyczny dowcip).

Kronos Quartet
Black Angels
Nonesuch 1990

  1. Pozwolę sobie zadyskutować:
    1. Dla mnie o wiele bardziej znane, mające o wiele większe znaczenie i popularniejsze jest dzieło Tallisa z tej płyty niż Black Angels.
    2. Nigdy nie zrozumiem Twojego uwielbienia dla tego akurat (yet another) kwartetu. Przyznaję jednocześnie: jest on świetny, niesamowity, pięknieś go opisał.

  2. pozwolę sobie oddyskutować:
    1. Tallis wielkim kompozytorem był i chwała mu. ale w kontekście Kronos Quartetu i kompozycji na tematy wojenne, współczesny Crumb wydaje mi się bardziej… nośny?
    2. вот, taki to już z Ciebie prosty klarnecista:P

  3. a Karolina jeszcze celnie zauważa, że po prostu jak się słucha tej płyty, to wszystko co jest pomiędzy piorunującym Crumbem a wzruszającym Szostakowiczem najzwyczajniej w świecie ginie. „jednym uchem wpada, a drugim wypada”, tak powiedziała.

  4. […] kompozytora. Karolina mówi, że na tym albumie Pärt pełni podobną rolę co Szostakowicz na recenzowanej przez nas płycie Kronos Quartet, czyli gasi całą resztę. Coś w tym jest, dlatego komentarza do […]

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: